Samodzielność dziecka – jak to osiągnąć?

Marzeniem każdego rodzica jest doświadczenie momentu gdzie dziecko samo je, ubiera się, myje, korzysta z toalety czyli ogólnie pojęta dziecięca samodzielność. W głównej mierze to też chęć dziecka do próby zrobienia czegoś samodzielnie. 

W takim razie w jaki sposób nauczyć dziecko samodzielności? Ja uważam, iż najlepiej dać dziecku swobodę, podążać za dzieckiem, zachęcać do działania, nie ograniczać, nie wyręczać, nie oceniać, nie negować, pomagać jeśli dziecko poprosi o pomoc, być empatycznym i wyrozumiałym. Dzieci w większości uczą się poprzez obserwację, doświadczanie, próbowanie i naśladowanie. Tak, więc dobrze jest im to umożliwić. 

Często my dorośli ograniczamy dzieci w podjęciu samodzielności, gdyż boimy się o to, że zrobi sobie krzywdę, spieszymy się więc pomagamy dziecku aby było szybciej i sprawniej, wyręczamy bo ubrudzi siebie i otoczenie więc tym samym dokłada nam pracy, boimy się opinii innych bądź nasze poczucie estetyki jest dla nas tak ważne, że nie potrafimy dać dziecku przestrzeni na samodzielne wybranie garderoby. 

Należy oczywiście pamiętać, iż każde dziecko rozwija się w swoim własnym tempie. Jedno dziecko bez problemu operuje od najmłodszych lat łyżką i widelcem, drugie potrzebuje pomocy, cierpliwości i czasu aby te umiejętności osiągnąć. My dorośli często oczekujemy, iż jeśli dziecko samo sprawnie się ubiera, zawsze będzie dobrze radziło sobie z tą czynnością i już nigdy nie będzie potrzebowało naszej pomocy. Jednakże sytuacje są różne, maluch może mieć gorszy dzień, może chcieć zwrócić na siebie uwagę, a może po prostu jest zmęczony i niewyspany.

U nas w domu starsza córka miała też przez pewien czas z tym problem, gdyż w domu jest młodsza siostra, która potrzebuje jeszcze pomocy przy czynnościach samoobsługowych. Zainspirowana więc „kartą ubieracką”, którą zobaczyłam u @mamalekarz, stworzyliśmy wraz z mężem „kartę samodzielności”, która miałaby pomóc i zmotywować starszą córkę do samodzielnego wykonywania czynności samoobsługowych. 

Wiedzieliśmy także, że musi być to proces, a na kartę trzeba będzie sobie zapracować. Zaczęliśmy więc opowiadać córce, że jest taka „karta samodzielności” ale aby ją zdobyć trzeba być praktycznie samodzielnym przy ubieraniu się, myciu, jedzeniu itp. Tłumacząc oczywiście, że zawsze może poprosić o pomoc jeśli z czymś nie będzie mogła sobie poradzić. Często rozmawialiśmy o karcie, gdzie będzie mogła ją schować, komu będzie mogła się nią pochwalić i do czego ona zobowiązuje, co było dodatkową motywacją.

Po około miesiącu wreszcie przyszła do nas pocztą „Karta samodzielności”, którą wcześniej przygotował mój mąż. Zosia była nią zachwycona, każdy odwiedzający nas gość musiał dokładnie obejrzeć kartę i wysłuchać historii w jaki sposób córka ją zdobyła. 

Myślę, iż taka karta to bardzo dobra motywacja dla dziecka w dążeniu do nauki samodzielności. Spróbujcie sami! 🙂